Fotografia subiektywnie – słowem wstępu
Cykl felietonów, które rozpoczynam tym wpisem będzie dotyczyć szeroko rozumianej pasji fotografowania. Felietony mają to do siebie, że nie należy traktowac ich jako źródło rzetelnej wiedzy – ich celem jest razcej zrelacjonowanie subiektywnych odczuć, dzielenie sie wrażeniami z kolejnych sesji, studia, plenerów. Fotografia będzie zatem punktem wspólnym dla wielu rozważań – tych dotyczących jej bezpośrednio, jak tez tych z pogranicza fotografii i życia.
Wielu dekad potrzeba było, by fotografia miała szansę wtargnięcia na elitarny rynek tak zwanych sztuk wyższych. Wcześniej traktowano ja bowiem jako zajęcie rzemieślniczo – hobbystyczne, to jest wykonywane albo dla korzyści finansowych, albo po prostu dla zabicia czasu. Dziś, w XXI wieku fotografia zajmuje mocną pozycję w katalogu “art”, a jej pasjonaci traktowani są z równym szacunkiem, co najlepsi malarze bądź muzycy. Co więcej, wydaje się, że to właśnie dziedziny uważane za kultowe zdają się odchodzić do lamusa. Któż bowiem potrafi wymienić choćby kilku współczesnych malarzy, że nie wspomnę już nawet o współczesnej kategorii rzeźbiarza.
