Estetyka zdjęć: kampania PETA
Czy widzieliście ostatnie zdjęcia międzynarodowej organizacji PETA? Jeśli nie, to nie próbujcie ich szukać, gdyż to może skończyć się lekkim szokiem. Zdjęcia tej kampanii wyznaczają jedną z podstawowych tendencji współczesnego rynku fotograficznego: sztuka, a więc także fotografia, powinna odbiorcę szokować. I nie chodzi tu bynajmniej o arystotelowskie katharsis.Nadbudowa ideologiczna wspomnianych zdjęć głosi: poprzez szokujące zdjęcia chcę zwrócić uwagę odbiorcy na aktualny problem, chcemy dać mu w ten sposób do mylenia, a w konsekwencji sprawić, by nie kupował on prawdziwych futer. Co jest zatem na wspomnianych zdjęciach? Są modelki. nagie, pomalowane sztuczną krwią i oblepione włóknami – po to, by wyglądac jak odarte ze skóry zwierzęta. Modelki leżą na plastikowych tackach owiniętych przezroczystą folią. Całość wieńczy nalepka mówiąca o tym, że tak właśnie postępujemy ze zwierzętami, by uzyskac ich futra. Z daleka zdjęcie wygląda tak, jakby była na nim zwykła sklepowa mrożonka, jednak przyjrzenie się jej szokuje. To tylko jedno ze zdjęć rzeczonej kampanii, reszta jest równie krwawa i dosadna. Czy jednak fotografia naprawdę musi sięgać po takie środki wyrazu?!
